Tofu z kapustą stożkową
Zupa krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Ziemniaki w majonezie
Buraki smażoneArtykuły
Od tysięcy lat żywność postrzegana jest jako skuteczne lekarstwo w zwalczaniu chorób i dolegliwości.
„Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby” czy „Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem” – to chyba dwie z najbardziej znanych myśli Hipokratesa „ojca medycyny”, jednego z najwybitniejszych prekursorów współczesnej medycyny. „Primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić) to naczelna maksyma, jaka mu przyświecała, czyli zasada nieszkodzenia choremu. I mimo, że Hipokrates żył, leczył i nauczał całe wieku temu, jego przesłanie jest wciąż aktualne.
Stan naszego zdrowia rzeczywiście w ogromnej mierze uzależniony jest od naszego sposobu żywienia i tego, co spożywamy. Wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć, a pomimo to, wielu ludzi wciąż nie przywiązuje większej wagi do tego, co spożywa i jak. Dotyczy to także niektórych wegetarian, którzy wprawdzie wyrzucają z diety mięso, ale nie komponują potraw tak, aby dostarczyć swojemu organizmowi niezbędnych elementów i energii do życia. W przypadku, kiedy pojawiają się jakieś dolegliwości sięgamy po „magiczną pigułkę”, która ma nas natychmiast uleczyć. I choć czasami nawet doraźnie jest ona w stanie zlikwidować przykre objawy (jednak z reguły nie przyczyny!), warto mieć świadomość, że wiele leków, w tym antybiotyki czy leki kortyzonowe, oprócz szybkich widocznych efektów, nie tylko osłabiają odporność organizmu, ale mają również inne niebezpieczne działania uboczne. Dlatego kluczem do zdrowia jest odpowiednio zbalansowana dieta.
W rankingu zdrowej żywności stworzonym przez naukowców warzywa, owoce, ziarna zbóż, orzechy i nasiona zajmują najważniejsze miejsce. Niestety w sezonie zimowym mamy mniejszy wybór świeżych, rodzimych warzyw i owoców. Mniej się ruszamy na świeżym powietrzu, a ponieważ dzień się szybko kończy, doskwiera nam brak odpowiedniej ilości światła. Stajemy się bardziej ospali, leniwi, zniechęceni, melancholijni. W efekcie osłabia się układ immunologiczny i jesteśmy bardziej podatni na wirusy. Co więc robić? Oczywiście nie poddawać się i dobrze się odżywiać mimo smętnej aury za oknem. Zimą dominuje chłód, dlatego o tej porze roku dobrze jest spożywać rozgrzewające posiłki. Jeśli rano pijemy kawę, to najlepiej ją pogotować kilka minut podobnie jak to czyniły nasze mądre babki. Następnie można dodać odrobinę rozgrzewającego kardamonu, imbiru czy cynamonu jak zaleca medycyna chińska. Kawa gotowana rozgrzewa organizm, a kawa „zalana” gorącą wodą – wychładza.
Specjaliści twierdzą, że najważniejsze jest śniadanie. Niektórzy na początek dnia jedzą jogurt, piją sok pomarańczowy, ale taki posiłek spożywany zimą wychłodzi nas jeszcze bardziej. Podobnie jak wszelkie słodkości nie są wskazane o tej porze roku, ponieważ cukier, szczególnie ten biały, oczyszczony, charakteryzuje się silną energią wychładzającą. W dodatku zakwasza organizm, co dramatycznie obniża odporność. Dobrze jest jeść regularnie orzechy, szczególnie włoskie (lecz w nie dużych ilościach, bo tuczą!). Są zasobne w minerały, rozgrzewają organizm i pobudzają nerki. Może niektórych to zaskoczy, ale szczególnie właśnie zimą doskonałym pożywieniem na śniadanie jest gorąca zupa. Broń Boże nie mleczna, lecz taka na bazie jarzyn. Nie zawsze mamy czas, aby rano gotować zupę, ale zawsze można to zrobić wieczorem i rano ją po prostu podgrzać. Ja mam to szczęście, że w mojej okolicy są aż dwa Przystanki Zdrowia „Green Way” i często już około południa jestem po „zupie dnia”, jeśli wcześniej nie zdążyłam jej przygotować w domu.
Przez cały rok, ale przede wszystkim właśnie zimą, warto jeść warzywa strączkowe, szczególnie wszelkie gatunki fasoli, a także groch. Fasola i groch są kopalnią magnezu, kobaltu, żelaza, wapnia i fosforu. Są też bogatym źródłem witamin z grupy B, m.in. witaminy B1 (tiaminy), która znakomicie poprawia pamięć, zdolność logicznego myślenia i ma działanie przeciwdepresyjnie. Fasola zawiera lekkostrawną skrobię, rozpuszczalny błonnik (reguluje pracę jelit i usuwa nadmiar cholesterolu) i inhibitory proteazy (hamują rozrost tkanek nowotworowych). W zależności od gatunku można w niej znaleźć kwas foliowy, selen i cynk. W przeciwieństwie do grochu, fasola nie zawiera sodu. Jest też bogata w białko (22%) i ma go więcej niż mięso (12%), ale pod względem ilości ustępuje soi, (45%) i grochowi (25%). Bogatym źródłem białka są także ryż, soczewica, cieciorka, orzechy oraz pestki dyni i słonecznika.
Bardzo zdrowe są kasze, szczególnie kasza gryczana, która jest uważana za jedną z najzdrowszych, bo w przeciwieństwie do innych kasz nie zakwasza organizmu. Pod względem wartości odżywczej kasza przewyższa ryż, makaron czy ziemniaki. Kasza gryczana dostarcza m.in. błonnika oraz ogromne ilości cennego krzemu, łatwo wchłanianego przez nasz organizm. Jest źródłem magnezu, fosforu, cynku, manganu, potasu i wielu witamin (Ba, B2, PP, C). Jest zasobna w kwas foliowy i rutynę oraz nie zawiera glutenu. Dlatego ja osobiście, kiedy stołuję się w Green Way’u dania główne np. koftę indyjską, gulasz meksykański, kotlety warzywne czy sojowe zamawiam raczej z kaszą gryczaną niż z ryżem. Z uwagi na zawartość fasoli chętnie sięgam po enchilades, który jest na tyle sytą potrawą, że serwowany jest tylko z surówkami.
Warto nadmienić, że z tym rozgrzewaniem nie należy też przesadzać. Trzeba uważać, żeby nie wprowadzić za dużo gorąca do organizmu, które może być przyczyną rozdrażnienia, niepokoju wewnętrznego, zaburzeń snu, uczucia gorąca, gwałtownych wybuchów emocjonalnych i innych dolegliwości. W takim przypadku lepszy od kaszy gryczanej będzie ryż. Zawsze trzeba starać się zachować umiar, a ciepłe czy gorące potrawy warto równoważyć chłodnymi warzywami i surówkami. Zdrowe i wyważone odżywianie jest najważniejsze. I najwyraźniej wiedzą o tym kreatorzy kuchni Green Way’a. W Green Way’u przez cały rok serwowane są gorące zupy, ale latem, kiedy panują upały, w menu pojawia się także ochładzający i orzeźwiający chłodnik.
Co istotne, praktycznie niemal wszystkie danie główne w Green Way’u serwowane są wraz z surówkami. Zapewne w celu zachowania właściwej równowagi posiłku. Każdy może wybrać najlepszą dla siebie surówkę, taką jaką lubi. Ja osobiście najbardziej preferuję surówkę z buraków i tą z kiszonej kapusty. Obydwie są nie tylko smaczne i niskokaloryczne, ale także idealnie regulują pracę przewodu pokarmowego. Buraki są bardzo skuteczne przy leczeniu anginy, grypy i wszelkich przeziębień. Zawarte w nim pektyny niszczą bakterie gnilne w przewodzie pokarmowym, dlatego też przy okazji taka surówka jest fantastycznym środkiem wspierającym odchudzanie. Z uwagi na swój skład chemiczny, buraki są silnie zasadotwórcze.
Zawierają pierwiastki jak np. magnez, wapń, sód czy kobalt, (bez którego organizm nie syntetyzuje witaminy B12 – tak ważnej dla wegetarian!), ponadto liczne witaminy – C, witaminy z grupy B, P, kwas foliowy i karoten. Są też bogate w sole mineralne, w tym szczególnie cenne sole potasowe, a także w związki chemiczne, m.in. betaninę, która regeneruje komórki, osłabia szkodliwe bakterie i doskonale wspiera uodpornienie organizmu oraz betainę, która wzmacnia i reguluje funkcję wątroby, przewodów żółciowych oraz pracę woreczka żółciowego. Buraki mają naturę odświeżającą. Usuwają gorąco i toksyny. Są wskazane przy nerwicach, anemii i odwapnieniu organizmu. Dzięki zawartości dwóch rzadkich metali (rubid i cez) mają właściwości hamujące rozwój komórek raka. Wspaniale oczyszczają i regenerują organizm. Sami powiedzcie, jak tu zrezygnować z buraczka?
Podobnie niezwykle cenna jest kapusta kiszona, która w takiej postaci jest dużo zdrowsza od wersji surowej czy gotowanej i jest nieocenionym środkiem zapobiegającym przeziębieniom. Zawiera niemal wszystkie biopierwiastki i sporo witamin, przede wszystkim C, ale także znaczną ilość witaminy B12 i B6, (bez której nie może odbywać się przemiana białek), A, B1, E, H, K, U oraz witaminę PP, która pełni ważną funkcję w pozyskiwaniu energii komórek i przemianie materii. Jest skutecznym środkiem bakteriobójczym i przeciwpasożytniczym. Wykazuje silne działanie ogólnie wzmacniająco – regenerujące cały organizm. Leczy astmę, choroby płuc, zaparcia, pomaga przy rwie kulszowej, chorobach nerwowych, reumatyzmie, gośćcu, artretyzmie, w niedomaganiach wątroby, dwunastnicy, pęcherzyka żółciowego i wielu wielu innych.
Mikrobiolog, Laureat Nagrody Nobla, profesor Miecznikow, jeden z twórców nauki o odporności, zaobserwował, że ludzie spożywający duże ilości kiszonej kapusty osiągają zaawansowany wiek, ciesząc się pełnią zdrowia. Zwolenników kapusty było wielu, m.in. Pitagoras, Diogenes, Markus Katon, Starszy, Pliniusz i Galen. Diogenes z Synopy, (filozof, który mieszkał w beczce i głosił ideał życia zgodnego z naturą) żywił się podobno samą kapustą i surową wodą. Dożył 90 lat!
Jednak należy pamiętać, że mieszkał w ciepłej Grecji i specjalnie nie musiał rozgrzewać organizmu. My jednak, zanim nastąpi u nas podobny klimat, musimy pamiętać o rozgrzewaniu, gorących zupach, pożywnych daniach i surówkach.
Jedzcie na zdrowie! Smacznego!
Diana Dziworska



Podziel się informacją







