Tofu z kapustą stożkową
Zupa krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Ziemniaki w majonezie
Buraki smażoneArtykuły

Green Way MTB Team to grupa wegetarian uprawiająca kolarstwo górskie. Wiosną, by móc formalnie funkcjonować postanowili się zrzeszyć. Tak powstało Wegetariańskie Stowarzyszenie Cyklistów. Debiutując w tym roku jako grupa zajęli wysokie 22 miejsce na 430 zespołów w maratonach Powerade MTB. Głównym celem Green Way MTB Team jest propagowanie wegetarianizmu i weganizmu jako zdrowego stylu życia w środowisku sportowym, a także popularyzacja i rozwój sportu rowerowego. Patronem medialnym grupy jest portal Vegan.pl, a oficjalnym sponsorem – firma Green Way.
Mieszkają w różnych miastach, trenują indywidualnie i jak na razie spotykają się wyłącznie na zawodach rowerowych. Cały czas są jednak w kontakcie internetowym. Rozmawiają o wszystkim, choć głównie na temat zakończonego sezonu i dalszej przyszłości teamu. A zaczęło się od pomysłu Roberta Skórskiego (prezesa stowarzyszenia), by zorganizować grupę roślinożerców, kochających jazdę na rowerze górskim, popularyzującą rozwój sportu rowerowego, oraz dietę wegetariańską wśród sportowców. By zrealizować swój cel umieścił ogłoszenie na portalach, stronach i forach rowerowych oraz wegetariańskich. Długo nie musiał czekać na odzew. Zgłosiły się osoby z całej Polski.

Na razie jest ich sześcioro. Dwie kobiety – Małgorzata Smyka
i Urszula Rzepecka
oraz czterech mężczyzn – Tomasz Kaczmarek
, Robert Skórski
, Daniel Daroń
i Zbyszek Bieryt
. Od wielu lat są wegetarianami i weganami. Ich wybór związany jest z przekonaniami etycznymi i społecznymi. Zdążyli się już przekonać, że jest to najlepszy sposób, aby zachować zdrowie i dobrą kondycję. Wszyscy jazdę na rowerze i wegetarianizm czują w swoim sercu. Mają do tego przekonanie, co zresztą – jak twierdzą – jest najważniejsze w sporcie i w życiu codziennym. Wśród innych zawodników wzbudzają ciekawość i sympatię, czasem zdziwienie.

Już po pierwszym sezonie funkcjonowania grupy udało im się przekonać do wegetarianizmu kilka osób, m.in. kolarzy. Niektórzy zawodnicy zadeklarowali nawet chęć przystąpienia do drużyny Green Way MTB Team. Obecni członkowie nie mają nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie. Chcieliby zrzeszać jak najwięcej wegetarian czynnie jeżdżących i promujących wegetarianizm. Uważają, że to najlepszy sposób pokazania się w środowisku sportowym. Wegetarianizm propagują na co dzień nie tylko poprzez samą jazdę na rowerze. Udzielają się na lokalnych forach, w prasie, na portalach internetowych. Zamierzają organizować akcje na rzecz zwierząt jak Dzień Ryby czy Dzień bez Futra. Chcą rozwiewać wszelkie mity, pokazać prawdę, że wegetarianizm nie ma nic wspólnego z anemią i wegetacją. Jak twierdzi Robert Skórski każdy członek Green Way MTB Team żyje na 110% i cieszy się życiem w zdrowiu, ponieważ żyją w zgodzie z naturą.
Zapytałam jak godzą pracę zawodową z treningami. Oto, co mi powiedzieli:
Małgorzata Smyka:
Czasem trudno jest pogodzić jedno i drugie ze względu na brak czasu. Jednak na szczęście udaje się to. Treningi polegają na długich wycieczkach rowerowych, co jest jednocześnie bardzo przyjemną formą spędzania czasu po pracy. Treningiem jest również jazda na krótkie, lecz bardzo wyczerpujące trasy – głównie kilkakrotne wjazdy pod stromą górę lub zjazdy ścieżkami leśnymi. Trenujemy tak często jak tylko się da. Oprócz tego w sezonie zimowym biegam, codziennie ćwiczę jogę i staram się chodzić na basen.
Robert Skórski:
Kiedyś jeździłem do pracy rowerem, a w tygodniu starałem się znaleźć kilka godzin na trening. Teraz nie pracuję na etacie i jest mi łatwiej zaplanować sobie tydzień pracy i treningów. Raz w tygodniu dobrze jest przejechać dłuższy dystans. W sezonie wiadomo – starty, co tydzień – także w tygodniu tylko delikatna rozgrzewka rowerowa, żeby się nie przetrenować. Teraz raczej większość z nas odpoczywa po męczącym sezonie i nie forsuje się. Formę przyjdzie nam wyrabiać zimą biegając na nartach lub bez, pływając, chodząc na siłownię, trenażer, a kiedy tylko warunki sprzyjają wsiadać na dwa kółka i trenować.
Tomasz Kaczmarek:
W moim przypadku – treningi głównie w weekendy. Ale każdego dnia przez cały rok dojeżdżam na rowerze do pracy (10 km). Czasami po pracy robię dodatkowo jakiś krótki trening. Wieczorem raz w tygodniu basen. Zimą jak już zupełnie nie daje się jeździć rowerem, chodzę na siłownię. Jednak zdecydowanie główny trening polega na spędzaniu jak największej ilości godzin na rowerze.
Zbyszek Bieryt:
Ja trenuję przez cały rok, a treningi dopasowuję do pracy. Ciężko jest w lecie, bo wtedy akurat mam ogrom pracy. I startów też jest najwięcej. Ogólnie staram się po prostu jak najczęściej jeździć na rowerze. Podstawa to trenować w górach. Po sezonie także biegam i jeżdżę na nartach. No i wycieczki w góry! To taka druga moja pasja.
DD:
Na Waszej oficjalnej stronie (www.greenway-mtbteam.pl) znalazłam wstępny plan imprez na sezon 2009 z cyklu POWERADE MTB MARATON. Możecie coś więcej na ten temat powiedzieć?
Robert Skórski:
Plan imprez jest wstępny: 19.04 Murowana Goślina, 01.05 Karpacz, 16.05 Międzygórze, 30.05 Szczawnica, 05.07 Krynica Zdrój – Krynica Adventure Race, 01.08 Głuszyca, 30.08 Kraków, 19.09 Istebna. Prawdopodobnie tam będzie można nas zobaczyć w przyszłym sezonie na maratonach rowerowych. Jest to cykl imprez MTB zaliczany do najtrudniejszych w Polsce ze względu na ilość przewyższeń oraz trudność techniczną w pokonywaniu zjazdów. Sam skrót MTB oznacza (Moutain Bike) kolarstwo górskie, polegające na ściganiu się kolarzy na długiej, wytrzymałościowej trasie o zmiennym profilu i zmiennej nawierzchni. Chcielibyśmy również zorganizować mistrzostwa polski wegetarian w Gorlicach na jednym z wyścigów z cyklu Cyklokarpaty.
DD:
Jakie to są odcinki? Która impreza jest dla Was najważniejsza? Która jest największym wyzwaniem? Jak się przygotowujecie?
Zbyszek Bieryt:
Powerade MTB Marathon to cykl maratonów rowerowych na różnych dystansach. Przeważnie odbywają się w górach. Prawdę mówiąc, każda impreza jest ważna. Szczególnie te górskie. Trzeba troszkę więcej podjazdów potrenować, żeby dać radę.
Małgorzata Smyka:
Maratony z cyklu Powerade MTB Marathon należą do najtrudniejszych amatorskich maratonów w Polsce i wszystkie są dużym wyzwaniem. Trasy są naprawdę wyczerpujące. Ale później jest, co wspominać.
Robert Skórski:
Odcinki maratonu to drogi leśne, szutrowe, polne – często bardzo błotniste i trudne technicznie. Ważne są dla nas wszystkie imprezy, w jakich startujemy. Największym wyzwaniem są imprezy wieloetapowe. Przygotowujemy się zimą oraz wczesną wiosną. Trzeba przejechać odpowiednią liczbę kilometrów, wzmocnić ciało i umysł.
Tomasz Kaczmarek:
Przeważnie są trzy dystanse do wyboru mini – około 30 km, mega – 50-60 km i giga 80-100 km. Ja osobiście wybieram te najdłuższe. Nie jestem szybkim kolarzem, natomiast wytrzymałym. Taki dystans zapewnia mi najwięcej satysfakcji ze względu na pokonanie swoich słabości i walory "krajobrazowe". Przypominając sobie trasy tegoroczne, największym wyzwaniem jest na pewno maraton w Głuszycy. Startuję również w MTB Trophy, czyli czterodniowych zawodach w Istebnej i do tego startu przygotowuję się dość intensywnie i specjalnie. Jest to mój priorytet.
Czy oprócz tego, że jesteście na diecie bezmięsnej odżywiacie się w jakiś szczególny sposób, np. przed startem w maratonie?
Małgorzata Smyka:
Dieta kolarska jest specyficzna. Każdy z nas przygotowuje sobie posiłki samodzielnie. Przed startem jemy na śniadanie makaron razowy z rodzynkami lub daktylami i oczywiście banany. Podczas maratonu niektórzy chętnie stosują żele energetyczne na bazie naturalnego miodu lub batoniki muesli. Po maratonie należy uzupełnić przede wszystkim białko. Kilku zawodników deklaruje swoją wielką miłość do ciecierzycy. Też należę do jej zwolenników.
Robert Skórski:
Moim głównym posiłkiem przed startem jest makaron z namoczonymi daktylami, banany, rodzynki oraz batony energetyczne lub żele. Podczas zawodów w bidonie mam specjalny koktajl bananowy, którym chętnie się posilam.
Tomasz Kaczmarek:
Ja stosuję żele firmy Maxim.
Zbyszek Bieryt:
Na zawodach ja również spożywam żele i batony energetyczne.
DD:
Green Way zafundował Wam specjalne stroje. Czy wzbudzacie zainteresowanie innych zawodników, postronnych ludzi, kiedy w nich występujecie?
Małgorzata Smyka:
Tak. Zdecydowanie. W tym sezonie pojawiliśmy się jako nowa drużyna i od razu zostaliśmy zauważeni. Trzeba przyznać, że mamy naprawdę ładne i wyróżniające się stroje. W ogóle wkład Green Way’a w nasze funkcjonowanie jest ogromny. Gdyby nie wsparcie finansowe większość z nas nie mogłaby sobie pozwolić na start w tak wielu maratonach. Koszty uczestnictwa, dojazdu czy noclegu są naprawdę bardzo wysokie. Współpraca z Green Way’em jest całkowicie bezproblemowa i bardzo przyjemna. To wspaniale, że istnieją ludzie, którzy potrafią angażować się w nowe przedsięwzięcia, są na nie otwarci, wspierają je, a tym samym przyczyniają się do coraz większej popularyzacji wegetarianizmu w Polsce. Nie jesteśmy jedynie jeżdżącymi reklamami. Mamy poczucie świadomego uczestnictwa w propagowaniu zdrowia i tego, co jest naprawdę dobre dla wielu ludzi – wegetarianizmu.
Robert Skórski:
Na pewno, dzięki dobrze zaprojektowanym strojom wyróżniamy się z tłumu. Green Way pomógł nam wystartować w większości wyścigów. Zawdzięczmy mu rozwój sportowy. Czasem niektórym zawodnikom podnosimy ciśnienie, kiedy nie mogą dotrzymać nam koła na trasie…
Tomasz Kaczmarek:
Pamiętam, że szczególnie przy pierwszym maratonie w oficjalnych strojach (było to w Krakowie) miałem wiele pytań od współstartujących. Jeżdżę od kilku lat regularnie w maratonach próbowałem w wielu teamach, ale zawsze jakoś się to rozłaziło. Teraz między innymi, dzięki sponsorowi, (ale i nie do przecenienia – pracy Roberta i Małgosi) ma to wszystko ręce i nogi. Poza możliwością identyfikacji się z grupą ludzi, jak ja lubiących jeździć na rowerze, propagujemy ważne idee, które wiele dla nas znaczą. Jest to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Dzięki Green Way’owi można odciążyć domowy budżet od niemałych kosztów startów, być widocznym i rozpoznawalnym w peletonie, dzięki świetnym strojom. Dobrze, że są osoby, które zgodziły się na wyłożenie pieniędzy na grupę zapaleńców, by im pomóc w realizowaniu swojej pasji.
Zbyszek Bieryt:
Green Way umożliwił stworzenie po prostu ciekawej grupy ludzi, których łączy pasja i sposób życia.
DD:
A plany na przyszłość? Jakie macie marzenia, cele?
Tomasz Kaczmarek:
Myślę, że pierwsza dziesiątka, jako drużyna byłaby celem idealnym, natomiast 15 – realnym.
Zbyszek Bieryt:
Też myślę, że nowy sezon będzie lepszy. Wierzę, że będzie nas więcej i będziemy jeszcze bardziej widoczni. Od dawna myślimy również o wyjeździe na zawody za granicę. Może się wreszcie uda zaliczyć jakiś maraton alpejski. To takie moje małe marzenie.
Małgorzata Smyka:
Moim i Roberta marzeniem jest zorganizowanie maratonu MTB w Gorlicach, w którym osobną kategorię będzie stanowiła nagroda dla najlepszego „wegekolarza” w Polsce.
Robert Skórski:
Prawdą jest, że mamy wiele planów i marzeń, ale wszystko zależy od budżetu, jaki uda nam się zorganizować. Korzystając z okazji, bardzo dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania grupy – Zarządowi Green Way’a oraz całej naszej grupie i ich rodzinom.
Trzymamy kciuki za Wasze dalsze sukcesy! Za realizację celów i marzeń.
Diana Dziworska



Podziel się informacją







