Tofu z kapustą stożkową
Zupa krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Ziemniaki w majonezie
Buraki smażoneArtykuły
Nazywam się Wiesław Jaszczak. Wegetarianinem jestem mniej więcej od 22 lat. Myślę, że moja decyzja przejścia na tę dietę była dojrzała z uwagi na mój wiek – mam 63 lat – i nie miała nic wspólnego z obecnie panującą modą. Mój wegetarianizm nie jest wojujący, ale za to bardzo radykalny. Chodzi o to, że nie zrezygnowałbym z wegetarianizmu choćby była to dieta skracająca życie lub przyprawiająca o chorobę. Poza tym prowadzę normalną, polską kuchnię, oczywiście bezmięsną, bez wschodnich, zachodnich, południowych, czy północnych udziwnień. Przez pół roku pożywieniem dla mnie i rodziny są wytwory mojego własnego, maleńkiego (100m kw.) ogródka. Tak więc moje pożywienie własną piersią wykarmiam. Drugie półrocze niestety wymaga zakupów w sklepie. Żałuję, że nie mogę mieć większego ogrodu, który by zaspokajał wszystkie potrzeby i odciął mnie zupełnie od konieczności kupowania warzyw od kogokolwiek.
Co do samej idei wegetarianizmu, nie będę wypowiadał się w sposób autorytatywny jako o jedynie słusznej diecie, gdyż jest to indywidualna sprawa każdego człowieka. Wegetarianizm może być bowiem równie zbawienny, jak i szkodliwy dla zdrowia. Wszystko zależy od motywacji. Moje osobiste zdanie jest takie: jeśli człowiek zdecydował się nie jeść ciał zwierząt tylko dlatego, że wiąże się to z uśmiercaniem istot posiadających uczucia i jest niczym innym, jak tylko zakamuflowanym kanibalizmem, to będziesz rozkwitał w wegetarianizmie. Gdyby jednak ktoś kierował się modą, zdrowiem, nadzieją szczupłej sylwetki, względami religijnymi, czy zwykłym wyróżnieniem się z grupy, jego wegetarianizm doprowadzi go do niedoborów, chorób i depresyjnych stanów. Już z tego co napisałem widać wyraźnie, że preferuję irracjonalny rodzaj myślenia, pozostawiając logikę naukowcom, którzy w zimny i wyrachowany sposób układają materialne cegiełki swoich teorii, wzajemnie zaprzeczając jeden drugiemu.
Mój świat jest cichy i spokojny, pełen ciepła w mroźne dni i jasny pośród nocnych ciemności. Nie podkładam się pod ciężarówki wiozące konie na rzeź, nie przywiązuję się do stuletnich dębów, którym grozi ścięcie. Świat już dawno oszalał i nie ma sposobu, by zatrzymać machinę cywilizacji. Nacisk zła jest przemożny dzięki pozornemu, lucyferycznemu światłu mamiącemu dzisiejszych ludzi złudnym szczęściem materialnego dostatku. Żeby ci nieszczęśni choć na chwilę uświadomili sobie swoją sytuację, woleliby umrzeć z głodu i wśród cierpień, byle uniknąć tego, co sami sobie gotują przez swą chciwość i bezmyślność. Odrzucają bowiem to, co najistotniejsze i najprawdziwsze – Boga! Choć wielu się wydaje, że są wierzącymi.
W moim kontakcie z ludźmi poszukującymi Tego, co naprawdę jest ważne, mogę się poszczycić nakłonieniem do wegetarianizmu właściwie wszystkich z którymi miałem styczność. Przychodziło mi to niezwykle łatwo. Nie namawiałem bowiem do idei, tylko uczyłem współczucia i współodczuwania. Kruszyłem serca najzatwardzialszych zwolenników diety mięsnej prostymi argumentami, że winni jesteśmy naszym młodszym braciom opiekę i że one tego od nas oczekują. Podchodzą do nas spodziewając się pieszczoty, a otrzymują cios siekierą w głowę lub podrzyna się im gardło dla zaspokojenia narkotycznego smaku mięsa. Był rajski czas żywienia się wyłącznie owocami. Nadszedł czas upadku i sięgnięcie dna egoizmu. Wtedy nastąpiła era mięsożerstwa, który w najgorszym swoim przejawie osiągnął potworność kanibalizmu. Niedawno człowiek odszedł od tego. Następnie nadszedł czas, gdy człowiek zaczął się źle czuć w roli mięsożercy.
Czuję, że musi się zatrzymać ten holokaust. Egoizm jednak w większości przeważa jeszcze. Prawdziwy człowiek nie kala się pożywieniem przepełnionym strachem, żalem, nienawiścią i niemym pytaniem: dlaczego? Wielu ludzi, z którymi miałem kontakt, męczy się w diecie wegetariańskiej, gdyż przeszli na nią, by we własnym mniemaniu być lepszymi. Męczą się, ale trwają. Ci jednak, którzy pod moim wpływem obudzili w sobie miłość i współczucie, i to było ich motywacją – rozkwitają, pięknieją, a nawet młodnieją. Taka jest prawda o wegetarianizmie w naszej szerokości geograficznej. Oczywiście wielu może się ze mną nie zgodzić. Być może ja też się mylę, ale taką drogę wybrałem i chcę nią podążać.
Z serdecznymi pozdrowieniami,
Wiesław



Podziel się informacją







