Tofu z kapustą stożkową
Zupa krem z czerwonej soczewicy z mlekiem kokosowym
Ziemniaki w majonezie
Buraki smażoneArtykuły
Jest rzeczą oczywistą, że pasja, dobry pomysł, a zwłaszcza konsekwencja i odrobina szczęścia składają się na sukces wybranego przedsięwzięcia. W przypadku Green Way’a widać to niezwykle wyraźnie. Wszystkie wymienione wyżej elementy szczęśliwie złożyły się w idealną całość. Tak zaczyna się historia firmy, firmy, której założyciele mięli śmiałą wizję. I choć dla wielu mogła wydawać się zupełnie abstrakcyjna to jednak, jak pokazują fakty, racja była po ich stronie.
Mimo, że w połowie lat 90-tych, jak również w latach wcześniejszych wegetarianizm był postrzegany jako dziwactwo (mówiąc delikatnie), to podobnie jak w krajach zachodnich, także i w Polsce coraz częściej okazywało się, że są osoby, dla których dieta bezmięsna jest oczywistością. Tak było też w przypadku mojej mamy, która już wiele lat temu porzuciła stereotyp myślenia, że mięso jest niezbędne do życia, zostając wegetarianką. Jednak w tamtych czasach było jej znacznie trudniej – i to z wielu powodów.
Dziś, mówiąc, że jest się wegetarianinem nie wywołuje się już takiego skandalu lub conajmniej zdziwienia jak kiedyś, a już na pewno samo pojęcie jest dla większości zrozumiałe. Jednak jeszcze nie tak dawno, co może dziś zaskakiwać, nie wszyscy kojarzyli to słowo poprawnie – niektórym kojarzyło się z hippisami, sekciarstwem czy Bóg wie, z czym jeszcze. Na pewno też ogromnym problemem była możliwość znalezienia „czegoś” wegetariańskiego w ofercie barów czy restauracji, jeśli komuś zdarzyło się, że musi czy chce… zjeść na mieście.
Z tym samym problemem borykali się twórcy Green Way’a – dobrzy znajomi jeszcze z lat dzieciństwa, a także wegetarianie z długoletnim stażem. Nie mając, gdzie się stołować, wpadli na pomysł założenia baru, gdzie ludzie podobnie myślący, z przyjemnością będą przychodzić na wegetariańskie posiłki.
Idea, jaka im przyświecała była oczywista. Doskonale zdawali sobie sprawę, że takich ludzi jak oni musi być znacznie więcej, że przecież oni sami jak i ich niewielka grupa znajomych nie mogą być jakimiś skrajnymi wyjątkami. Poza tym, zależało im na krzewieniu świadomości wegetariańskiej i uznali, że zamiast wygłaszać przysłowiowe kazania, czy na siłę „nawracać” kogoś na właściwą drogę, znacznie prościej będzie stworzyć ofertę atrakcyjnych, wegetariańskich posiłków i przedstawić ją ludziom, by ukazać możliwość znakomitej alternatywy. I tak, w 1997 roku powstał pierwszy Green Way bar w Sopocie.
I mimo trwale zakorzenionych w polskich rodzinach przesądów, że dobry posiłek musi wiązać się ze spożyciem mięsa, okazało się, że Polacy z chęcią przychodzą do baru Green Way na dania bezmięsne, inspirowane kuchnią z całego świata. Kiedy raz spróbowali, zasmakowali zaczęli przychodzić regularnie. Bar kusił nie tylko smacznymi daniami, ale także przystępnymi, by nie powiedzieć niskimi wręcz, cenami.
Zawsze było miło popatrzeć na nietuzinkowych gości, którzy tłumnie przybywali do Green Way’a. Często przykuwali wzrok swoim oryginalnym wyglądem, a niejednokrotnie toczyli ciekawe dyskusje między sobą, czy przynosili ulotki na temat niecodziennych, często awangardowych imprez. Szybko pojawiła się tablica ogłoszeń, na której społeczność wegetariańska mogła wzajemnie informować się o istotnych dla niej zdarzeniach. Wszystko razem działało jak magnes i tak z dnia na dzień, bar w Sopocie zdobywał coraz większą popularność. W latach kolejnych powstały kolejne trzy bary w Gdyni i Gdańsku, które zaczęły podbijać serca nie tylko mieszkańców Trójmiasta, ale także osób przyjezdnych.
Nieoczekiwanie dla założycieli, nagle zaczęły zgłaszać się osoby z innych miast, które oczarowane atmosferą barów Green Way i ofertą wegetariańskich dań, sami zapragnęli otworzyć własny w swoim mieście. A że również i oni byli zdecydowani, nieustępliwi, pełni pasji i determinacji, szybko przekonali twórców Green Way’a, że warto im zaufać. I tak krok po kroku, zaczęła rodzić się idea franszyzy. Na jej klasycznych zasadach powstał pierwszy bar w Bydgoszczy. Od tego czasu pierwsi założyciele Green Way’a zaczęli koncentrować swoją uwagę na rozwoju sieci i rozbudowie swojej oferty. Powstały kolejne bary – w Pile, Toruniu, Poznaniu, Krakowie, Warszawie i wielu innych miastach.
Niemniej, nie byłoby Green Way’a, gdyby nie było jego sympatyków. To w końcu zawsze ludzie decydują, czy dają zielone światło jakiejś firmie i jej produktom, czy nie. Los firmy jest zawsze w rękach ludzi. Obecnie jest wiele powodów do radości. Green Way barów jest już ponad 30, a ich ilość stale rośnie. W międzyczasie powstały sklepy z żywnością prozdrowotną oraz biopiekarnie z dużym wyborem pieczywa i ciast bez konserwantów czy chemicznych dodatków. Świadczy to jedynie o tym, że proponowana wegetariańska i prozdrowotna alternatywa zyskuje coraz więcej zwolenników. Świadomość stale wzrasta i coraz więcej ludzi wybiera niestereotypowy styl życia.
Z pewnością i Green Way ma w tym swój udział. Wiele osób zaczęło swoją zieloną drogę właśnie z Green Way’em. I to jest największy sukces firmy. Sukces polega na tym, że nie ustają w promowaniu i nieustannym krzewieniu wegetariańskiego, zdrowego stylu życia.



Podziel się informacją







